Dlaczego podwyżki wody są konieczne?
Woda musi drastyczni podrożeć i to w najbliższej przyszłości. Dlaczego? Bo w krajowej kasie brakuje pieniędzy na budowę i modernizację instalacji wodno-kanalizacyjnych.
Bez nich zaś się nie obejdzie, bo taki obowiązek w dziedzinie ochrony środowiska nałożyła na nas unia, o czym przypomina dzisiejsza Gazeta Prawna. Zgodnie z nim do końca 2015 roku każda miejscowość 2 tys. mieszkańców musi posiadać własną oczyszczalnię ścieków i kanalizację. W tym celu wybudować i zmodernizować trzeba 25 tys. km sieci kanalizacyjnych oraz zbudować lub zmodernizować prawie 950 oczyszczalni ścieków. Niewiele lepiej jest w zakresie gospodarki odpadami. Zaledwie dwa lata mamy na wybudowanie dziewięciu spalarni odpadów.
Nie ma się co oszukiwać. Inwestycje na taką skalę będą słono kosztować, według szacunków Ministerstwa Rozwoju Regionalnego ponad 50 mld zł, a płacić za nie będziemy w głównej mierze z własnej kieszeni. Odczujemy to jeszcze w tym roku w postaci podwyżek, które w ciągu tych kilku lat spowodują wzrost cen wody nawet o 60 proc.
Oczywiście część tych pieniędzy uda się pozyskać choćby z Brukseli, która na gospodarkę wodno-ściekową przyznała Polsce 3,2 mld euro, na gospodarkę odpadami i ochronę powierzchni ziemi - 1,4 mld euro. Pieniądze pochodzić będą również ze środków własnych przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych oraz kredytów. Przykładowo, to właśnie dzięki nim Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie w 2009 i 2010 roku nie będzie podnosić opłat za wodę i ścieki – zapewnia w rozmowie z GP Bartosz Milczarczyk z MPWiK.
To jednak nie koniec wydatków, opłaty równie gwałtownie wzrosnąć mogą w przypadku opłat za wywóz śmieci. Tu również czekają nas niemałe inwestycje. W ciągu dwóch lat wybudować bowiem musimy dziewięć spalarni śmieci oraz kilkadziesiąt obiektów do segregowania i kompostowania odpadów. Założeniem unijnym jest, by w 2013 roku połowa odpadów była w Polsce przetwarzana.
Spalarnie za ponad 10 mld zł powstaną w Krakowie, Trójmieście, Warszawie, Szczecinie, Łodzi, Poznaniu, Białymstoku, Katowicach i Rudzie Śląskiej. Pieniądze znów w pewnym stopniu zabezpiecza UE, ale samorządy będą musiały poszukać ich również u siebie. Zapewne zechcą po nie sięgnąć w ramach tzw. opłaty marszałkowskiej za składowanie śmieci na składowiskach. Nie powinno więc dziwić nas, że ta stała przez tyle czasu opłata od dwóch lat zaczęła rosnąć.
Jak wygląda sytuacja na dziś? Jak to u nas, nie najlepiej. Już teraz nie wywiązujemy się z ustaleń zawartych w traktacie unijnym. Nie mamy bowiem nawet planu zarządzania modernizacją infrastruktury wodno-kanalizacyjnej. Trudno też przewidzieć, czy planowane podwyżki wystarczą do przeprowadzenia koniecznych inwestycji. W tej sytuacji liczyć się można z surowymi karami ze strony UE. Wystarczy przywołać przykład MPWiK. Jeśli nie zdąży w terminie z budową oczyszczalni ścieków, odblokowanie kar na stolicę za zatruwanie środowiska spowoduje podniesienie opłat za wodę i ścieki nawet czterokrotnie - do ponad 20 zł za metr sześcienny.
Jakby jednak nie patrzył, podwyżki mają jeden cel: mają poprawić jakość naszego życia, środowiska naturalnego poprzez zmuszenie nas do segregacji odpadów i racjonalnego używania wody.
Zobacz także:
Woda jak złoto...
Wybieramy baterie oszczędzające wodę
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



