Energooszczędne oświetlenie
Jakiś czas temu media obiegła informacja o zamiarze wycofania do 2012 r. z użytku w Australii żarówek i zastąpienia ich alternatywnie lampami fluorescencyjnymi (czyli świetlówkami) i diodami LED (diody elektroluminescencyjne).
Jako argument władze australijskie podały ich niską sprawność energetyczną, ok. 5-krotnie niższą niż świetlówek, a najważniejszym celem tej decyzji jest zmniejszenie emisji do atmosfery gazów powodujących efekt cieplarniany. Według specjalistów realizacja rządowego planu umożliwi ograniczenie rocznej emisji takich gazów o 4 min ton, a także zmniejszenie rachunków za energię aż o 66 proc.
Analogiczne posunięcie – czyli wycofania z handlu żarowych źródeł światła – zadeklarowały także władze niemieckie, a w ślad za nimi Komisja Europejska. Decyzja o wycofaniu z użytku żarowych źródeł światła w obiektach użyteczności publicznej ma być podjęta już w przyszłym roku, a w budownictwie mieszkaniowym – w 2009 r.
Warto zwrócić uwagę, że procentowy udział oświetlenia elektrycznego w bilansie energetycznym budynków, zwłaszcza mieszkalnych, jest niewielki, natomiast właśnie w krajach rozwiniętych oświetlenie pomieszczeń i ulic pochłania 20-30 proc. całej wyprodukowanej energii elektrycznej, a stosowane rozwiązania powodują ogromne straty energii. Jednak nawet kilkuprocentowy wkład w globalne zapotrzebowanie na energię jest po przełożeniu na bezwzględne wartości nie do zaniedbania.
Tak odchodzi do lamusa jeden z najważniejszych wynalazków XIX wieku.
Zobacz również:
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



