Jak państwo pomoże w spłacie kredytów?
Utrata pracy czy obniżka pensji dla wielu stała się faktem. Trudno w tej sytuacji zacisnąć pasa, którego i tak nie starcza. Rośnie więc liczba długów zagrożonych. Co na to rząd?
Od co najmniej kilku ostatnich miesięcy coraz wyraźniej widać pierwsze oznaki zastoju gospodarczego. Przybywa niesolidnych dłużników i nieterminowo regulowanych zobowiązań. Zdaniem analityków z firmy InfoMonitor BIG, już w lutym br. to zadłużenie z grupy podwyższonego ryzyka wyniosło 8,6 miliarda złotych, z czego ponad miliard stanowiły płatności przeterminowane ponad 60 dni. A ponieważ takie uważane są za trudniej ściągalne, wierzyciele coraz częściej zlecają windykację nawet kilku- czy kilkunastodniowych długów. Czynią tak nie tylko firmy telekomunikacyjne, ale i banki. Te potrafią do osób regulujących swe zobowiązania z opóźnieniem dzwonić nawet kilka dni przez terminem, by przypomnieć się kredytobiorcy.
Wnikliwe monitorowanie klientów to nic innego jak trzymanie ręki na pulsie. Z doświadaczenia firm zajmujących się windykacją wynika, że ściąganie długów jest tym skuteczniejsze, im wcześniej podjęte zostaną działania zmierzające do odzyskania należności. Stąd też branża ta notuje poważny wzrost zleceń, nawet o ponad 80 proc. w porównaniu do roku ubiegłego. Nie da się ukryć, że znaczną ich część stanowią niespłacone kredyty mieszkaniowe.
Te przez dłuższy czas były najsolidniej regulowanymi zobowiązaniami. Jednak niepewna sytuacja gospodarcza i chwiejny kurs walut zrobiły swoje, stając się przyczyną kłopotów wielu kredytobiorców obsługujących bardzo często pożyczki we franku. Wydaje się też, że w obliczu kryzysu, który ma się jeszcze nasilić, zjawisko to może się tylko pogłębić. Nie można bowiem wykluczyć, że nie powtórzą się sytaucje, z którymi mieliśmy już do czynienia, np. ataki spekulacyjne na złotówkę, które dotykały bezpośrednio osoby płacące w efekcie wyższe raty w euro czy franku.
Aby zapobiec takim działaniom, rząd próbuje ustabilizować kurs złotego. co powinniśmy odczuć już pod koniec maja. Prognozy na ten moment zakładają widełki kursowe dla euro 4,24 - 4,50 zł, dla dolara 3,12 zł - 3,45 zł i dla franka 2,78 zł - 2,93 zł. Temu sprzyjać ma powiększenie krajowych rezerw walutowych, zasilonych w ramach przyznanej elastycznej linii kredytowej. Ma ona nie tylko chronić przed niekontrolowanym osłabieniem się rodzimego pieniądza, ale i obniżyć koszty obsługi długu publicznego.
Innym krokiem ma być pomoc państwa kierowana do osób, które utraciły pracę, a spłacają kredyty mieszkaniowe. Wprawdzie wciąż nie ma jasnych reguł, jak ta pomoc będzie wyglądać, daje jednak nadzieję wielu osobom na wyjście z kredytowej pułapki. Wstępne projekty zakładają, że pieniądze na ten cel, mimo rozmaitych zastrzeżeń, pochodzić będą z Funduszu Pracy. Ze zwrotnych pożyczek skorzystają osoby bezrobotne, ale z prawem do zasiłku. Ma to ograniczyć dostępność środków tym, którzy pracowali zbyt krótko. Trudno jednak przewidzieć, czy postulat ten zostanie podtrzymany, bo w opinii niektórych, stanowi rozwiązanie dyskryminujące, które łatwo zaskarżyć w Trybunale Konstytucyjnym. Niewykluczone natomiast, że przyznanie środków uzależnione będzie od aktywnego poszukiwania pracy, co miałoby być dodatkowym zabezpieczeniem spłaty podjętych zobowiązań. Prawdopodobnie pomoc państwa przyznawana też będzie w oparciu o kryteria dochodowe. To jednak pomysł o tyle dyskusyjny, że wymagać będzie kosztownej weryfikacji.
Wnikliwe monitorowanie klientów to nic innego jak trzymanie ręki na pulsie. Z doświadaczenia firm zajmujących się windykacją wynika, że ściąganie długów jest tym skuteczniejsze, im wcześniej podjęte zostaną działania zmierzające do odzyskania należności. Stąd też branża ta notuje poważny wzrost zleceń, nawet o ponad 80 proc. w porównaniu do roku ubiegłego. Nie da się ukryć, że znaczną ich część stanowią niespłacone kredyty mieszkaniowe.
Te przez dłuższy czas były najsolidniej regulowanymi zobowiązaniami. Jednak niepewna sytuacja gospodarcza i chwiejny kurs walut zrobiły swoje, stając się przyczyną kłopotów wielu kredytobiorców obsługujących bardzo często pożyczki we franku. Wydaje się też, że w obliczu kryzysu, który ma się jeszcze nasilić, zjawisko to może się tylko pogłębić. Nie można bowiem wykluczyć, że nie powtórzą się sytaucje, z którymi mieliśmy już do czynienia, np. ataki spekulacyjne na złotówkę, które dotykały bezpośrednio osoby płacące w efekcie wyższe raty w euro czy franku.
Aby zapobiec takim działaniom, rząd próbuje ustabilizować kurs złotego. co powinniśmy odczuć już pod koniec maja. Prognozy na ten moment zakładają widełki kursowe dla euro 4,24 - 4,50 zł, dla dolara 3,12 zł - 3,45 zł i dla franka 2,78 zł - 2,93 zł. Temu sprzyjać ma powiększenie krajowych rezerw walutowych, zasilonych w ramach przyznanej elastycznej linii kredytowej. Ma ona nie tylko chronić przed niekontrolowanym osłabieniem się rodzimego pieniądza, ale i obniżyć koszty obsługi długu publicznego.
Innym krokiem ma być pomoc państwa kierowana do osób, które utraciły pracę, a spłacają kredyty mieszkaniowe. Wprawdzie wciąż nie ma jasnych reguł, jak ta pomoc będzie wyglądać, daje jednak nadzieję wielu osobom na wyjście z kredytowej pułapki. Wstępne projekty zakładają, że pieniądze na ten cel, mimo rozmaitych zastrzeżeń, pochodzić będą z Funduszu Pracy. Ze zwrotnych pożyczek skorzystają osoby bezrobotne, ale z prawem do zasiłku. Ma to ograniczyć dostępność środków tym, którzy pracowali zbyt krótko. Trudno jednak przewidzieć, czy postulat ten zostanie podtrzymany, bo w opinii niektórych, stanowi rozwiązanie dyskryminujące, które łatwo zaskarżyć w Trybunale Konstytucyjnym. Niewykluczone natomiast, że przyznanie środków uzależnione będzie od aktywnego poszukiwania pracy, co miałoby być dodatkowym zabezpieczeniem spłaty podjętych zobowiązań. Prawdopodobnie pomoc państwa przyznawana też będzie w oparciu o kryteria dochodowe. To jednak pomysł o tyle dyskusyjny, że wymagać będzie kosztownej weryfikacji.
(bpawlak), 07-05-2009
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



