Ożywienie wśród deweloperów
Kryzys na świecie, w kraju w nieruchomościach niby zastój, a tymczasem deweloperzy planują już nowe inwestycje. Kto i gdzie buduje?
To zresztą wcale nie takie łatwe, bo klienci nie rozchwytują już tak szybko lokali z tzw. segmentu popularnego, których zakup przed kryzysem był często w 100 proc. finansowany przez banki. Ograniczenia wprowadzone przez te instytucje niemal całkowicie zastopowały wszelkie transakcje na rynku nieruchomości. Wyjątek stanowią jedynie domy i mieszkania luksusowe. Ich nabywcy zwykle mieli i w dalszym ciągu mają wysoką zdolność kredytową, więc przynajmniej tutaj nie należy, zdaniem niektórych bankowców, spodziewać się radykalnych zmian.
Inna rzecz, że wraz z wiosną popyt i ruch w nieruchomościach rośnie. Według PIB Ebejot, sytuacja ta dotyczy również i mieszkań popularnych, czego przykładem jest zainteresowanie klientów inwestycjami tego dewelopera. Ten, analizując tempo sprzedaży, zamierza przyśpieszyć planowaną na przyszły rok inwestycję, by nie zostać bez mieszkań w ofercie (!).
- Zakładaliśmy, że budowa ruszy dopiero wiosną 2010 roku, ale wyniki sprzedaży, jakie notujemy od początku tego roku, są sygnałem, że nie możemy tak długo czekać – tłumaczy Jarosław Jaczewski z PIB Ebejot.
Tylko w ramach tego jednego projektu powstanie 280 mieszkań, które gotowe powinny być za dwa lata. Wcześniej, bo za rok, przybędzie natomiast nowych osiedli w Ursusie, we Włochach, na Młocinach, Białołęce czy w podwarszawskim Ożarowie, gdzie budować zamierza już od kwietnia MT Development.
Ta aktywność to jednak nie objaw powracającej fali masowych i szybkich zakupów, ale precyzyjnego planowania.
– Firmy, które w trudnych czasach nie zwalniają, znacznie zyskują, kiedy ten okres minie – uważa Michał Okoń dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w Marvipolu. I dodaje, że w ub.r. firma sprzedała o ok. 80 proc. więcej mieszkań niż w 2007 r., więc naturalne jest wprowadzanie na rynek nowych projektów.
Takie plany ma również Dolcan. W przeciwieństwie do nich, Unidevelopment i Dom Development wolą poczekać na wykrystalizowanie się sytuacji i zmiany na rynku. Niewykluczone jednak, że i oni przystąpią do walki o klienta, bo zainteresowanie mieszkaniami rośnie. Tu jednak liczą się projekty gotowe pod klucz lub mocno zaawansowane.
Jedno jest pewne, dzięki kryzysowi będzie taniej. Deweloperzy bowiem zgodnie zapowiadają, że ceny lokali będą przystępne, metr da się kupić już za 5 – 7 tysięcy złotych.
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



