Polak krezus w czasach kryzysu
Choć wokół głośno o globalnym kryzysie, rozmaite sondaże wskazują, że Polacy w większości wprawdzie obawiają się go, ale nie odczuwają na własnej skórze.
Wygląda na to, że sytuację przerysowały media, które informowały o krachach na giełdach, upadłościach banków czy deweloperów. To jednak nie dotyczy przeciętnego zjadacza chleba w Polsce. Tego prędzej przerazić mogły skaczące w górę raty kredytów w obcej walucie. Z drugiej strony, kto może, korzysta z tej pękniętej bańki i teraz właśnie kupuje mieszkanie (albo jeszcze wyczekuje na dalsze spadki cen) lub buduje dom.
O tym, że to najlepsza strategia, przekonują nie tylko poszukujący zleceń fachowcy, których usługi w związku z ostrą konkurencją mocno potaniały. Zachętę do rozpoczęcia własnej inwestycji mogą stanowić również ceny materiałów budowlanych.
Szybki przegląd cen w hurtowniach potwierdza, że w listopadzie ceny w dalszym ciągu miały tendencję malejącą. To oznacza, że koszt budowy domu jednorodzinnego mógł być, zdaniem Mirosława Lubarskiego z zarządu Grupy Polskie Składy Budowlane (PSB), nawet o jedną dziesiątą niższy niż w roku ubiegłym.
Taka sytuacja to oczywiście efekt widocznego w budownictwie marazmu. Ceny, choć spadają, tylko w niewielkim stopniu przekonują do zakupów i podejmowania decyzji. Najczęściej decydują się na nie indywidualni inwestorzy realizujący teraz właśnie plany o własnym domu.
Tymczasem w miniony piątek PSB przedstawił raport na temat cen w listopadzie. Wynika z niego, że wyroby stalowe potaniały o ponad 10 proc., co oznacza, że stały się niemal o jedną trzecią tańsze niż na początku roku! Mniej ( o ok. 5 proc.) zapłaciliśmy też za materiały izolacji wodochronnej, a o 2 proc. – za narzędzia, sprzęt budowlany i suchą zabudowę wnętrz.
Kto jednak liczył, że remonty przeprowadzane na jesieni będą tańsze, ten się mocno pomylił. Okazuje się bowiem, że farby i lakiery podrożały o blisko 4 proc. Natomiast nieznacznie, bo o ok. 1 proc. wzrosły ceny chemii budowlanej, płytek ceramicznych, wyposażenia łazienek i kuchni.
W kontekście kryzysu i wyhamowania deweloperskich inwestycji interesująco wypadają przedstawione w Gazecie Wyborczej statystyki GUS, z których wynika, iż na razie nie widać zniechęcenia Polaków do budowy domów jednorodzinnych. Odnotowano przeszło 98 tys. pozwoleń, co stanowi wynik o 4 proc. lepszy od ubiegłorocznego.
Może więc kryzys w Polsce faktycznie jeszcze się nie objawił, a dopiero nadejdzie, jak twierdzą specjaliści, w przyszłym roku. Miejmy nadzieję, że podobnie jak prognozy pogody, tak i te się nie sprawdzą.
Zobacz także:
Kogo cieszy kryzys w budownictwie?
Inwestycje mieszkaniowe utknęły w miejscu
Nie ma jak w domu
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



