TermoDom.pl

Newsletter

Uwolnienie rynku...

PGE – największy polski wytwórca i dystrybutor energii elektrycznej skorzysta ze... więcej

Ile izolacji na dach?

Wprowadzona nowelizacja Warunków Technicznych zakłada obniżenie współczynnika przenikania... więcej

Mniej opłat więcej...

Czy skoro było nas stać na zbudowanie domu, będzie nas stać, by w nim mieszkać?... więcej

Skąd wziąć tani gaz?

Skąd wziąć tani gaz?

Jak wynika  z ostatnich doniesień prasowych, na nowe niższe ceny gazu przyjdzie nam poczekać do czerwca. Dlaczego batalia PGNiG i URE tyle trwa?

Jak donosi Gazeta, URE zatwierdzi nowe cenniki PGNiG prawdopodobnie pod koniec kwietnia, a najdalej na początku maja. Jednak rachunki za gaz według nowych stawek zapłacimy dopiero w czerwcu, tak przynajmniej zapowiada spółka.

Obserwatorzy przestali już komentować to, co się dzieje na linii regulator  - dostawca, bo toczące się od kilku miesięcy przepychanki zakrawają na kpinę. W dodatku już teraz wiadomo, że tak zażarcie walczący o każdy procent obniżki URE niewiele może nam obiecać. Rachunki dla gospodarstw domowych i tak zmniejszą się symbolicznie, bo spadek cen paliwa gazownicy odbiją sobie podnosząc opłaty za usługę dostawy gazu.

Tymczasem te potyczki to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Polska ma poważny problem z dostawą surowca. To już bowiem ostatni moment na to, by po zimie zacząć uzupełniać magazyny, aby zdążyć je przygotować do kolejnego sezonu grzewczego. Tak się jednak nie stanie, dopóki nie zostaną podpisane nowe umowy na dostawę.

Tu pytanie brzmi: z kim negocjować? Pomysłów, jak się okazuje, naszemu rządowi nie brakuje. Rozwiązaniem miał być nawet gaz z Kataru (o czym donosiła przed tygodniem Rzeczpospolita), ale chyba raczej jako forma straszaka. Ten jednak na Rosję nie podziałał, więc sytuacja w dalszym ciągu jest patowa. Tym bardziej, że Gazprom chce wymusić nie tylko nowe ceny, ale i obniżki opłat za tranzyt gazu przez Polskę do Niemiec. Mało tego, zamierza on doprowadzić do tego, by ich wysokość ustalana była niezależnie od polskiego prawa. Temu ma służyć podpisanie stosownego aneksu, który zapewni rosyjskiej firmie prawo do rabatów od zatwierdzanych przez URE opłat za przesył.

Co na to nasz rząd? Trwają nerwowe ustalenia, co nam się bardziej opłaca, w sytuacji bez wyjścia. Wygląda więc na to, że swymi zabiegami Rosjanie skutecznie „zmuszą” nas do podpisania kontraktu długoterminowego, który zdaniem niektórych ekspertów, jest mniej korzystny, z uwagi na realne zagrożenie polskim projektom dywersyfikacji dostaw gazu. To, według Gazety Prawnej, wielce prawdopodobne w sytuacji, gdyby doszło do przejęcia polskiej części gazociągu jamajskiego, w przypadku braku możliwości terminowej spłaty zadłużenia przez EuRoPol Gaz wobec Gazpromu.

Z drugiej jednak strony, Rosjanie, w ramach umowy długoterminowej, do zakontraktowanej na podstawie obecnych umów ilości 6,5 mld metrów sześciennych gazu, chcą dorzucić kolejne 2,3 mld m sześć. Polskie magazyny przestałyby więc w końcu świecić pustkami. To z pewnością dużo ciekawsza perspektywa, niż zastanawianie się, czym dogrzać polskie domy. Tym bardziej, że wizja kolejnego kryzysu energetycznego jest bliższa niż nam się zdaje. W tym roku sezon grzewczy może z braku surowca wcale się nie rozpocząć…

(bpawlak), 20-04-2009
Poprzednia aktualność Następna aktualność
Zobacz więcej wiadomości

Hotel na Florydzie...

Wydaje się, że obecne spowolnienie gospodarcze nie dotyczy Northstar Resort Enterprises Corp... więcej

Energooszczędność

Będąc właścicielem domu, mieszkania, czy też lokalu gospodarczego borykasz się na pewno... więcej

Siłownie wiatrowe

Przydomowe elektrownie wiatrowe już niedługo staną się stałym elementem naszego krajobrazu.... więcej

Skomentuj





Komentarze   —   pokaż wszystkie

Brak komentarzy