Uwolniony rynek energii elektrycznej
Wielokrotnie przypominaliśmy o tym, że od 1 lipca 2007 roku energia elektryczna stanie się towarem podlegającym prawom rynku. Teoretycznie od dziś każdy odbiorca, w tym indywidualny, będzie sobie mógł wybrać dostawcę prądu.
Odpowiedzialny za energetykę wiceminister gospodarki, Krzysztof Tchórzewski powiedział w piątek, że firmy mają trzy miesiące na przesłanie odbiorcom na piśmie informacji o możliwości zmiany dostawcy.
Do nierynkowego sposobu funkcjonowania polskiej elektroenergetyki przywykliśmy na tyle, że pewnie trudno będzie zaakceptować w tej dziedzinie metody marketingowe zaczerpnięte innych branż.
Formalnie już od poniedziałku będzie można podziękować za usługi dotychczasowemu dostawcy prądu i zawrzeć umowę z nowym, którego oferta bardziej nam odpowiada. Jednak ani eksperci, ani przedstawiciele rządu, ani nawet same firmy nie mają wątpliwości - 1 lipca to data teoretyczna i na razie żadna rewolucja nas nie czeka. Dystrybutorom specjalnie nie zależy na walce o klientów, którzy są na nich skazani. Alternatywni sprzedawcy prądu skupiają się bowiem na razie tylko na największych odbiorcach.
Sytuacja zmieni się w ciągu najbliższych tygodni pod warunkiem, że zostaną zlikwidowane bariery utrudniające odbiorcom dostęp do wolnego ryku prądu. Wtedy okaże się, że cenniki sprzedawców mogą być znacznie bardziej elastyczne niż obecnie. Pojawi się więcej taryf i więcej możliwości regulowania należności. Pojawią się też zapewne nowe produkty i usługi energetyczne, które jeszcze do niedawna należałoby uznać za zbyt nowatorskie.
Zmieni się sposób obsługi klientów, bo elektroenergetyka będzie musiała o nich zadbać. Tym niemniej, zdaniem wielu analityków ceny prądu w Polsce będą rosły w najbliższym czasie.
Zobacz również:
Likwidacja kontraktów długoterminowych w energetyce
Sprawozdanie z działalności Prezesa URE
PKE chce wybudować elektrownię wolną od CO2
Energetyka jądrowa na Politechnice Warszawskiej
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



